Durmstrang Institute


 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Pilnie poszukujemy kadry szkoły! Uczniowie którzy nie mają dormitorium proszeni sa o wysłanie PW do Mistrza Gry lub Vivian Foss oficjalnie forum zostaje na nowo otwarte. Turniej odbędzie się dopiero kiedy uzbierają sie wszystkie drużyny!

Share | 
 

 Kamilla Sinsiew

Go down 
AutorWiadomość
Kamilla Sinsiew
Uczennica
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 05/07/2011

PisanieTemat: Kamilla Sinsiew   Nie Lip 17, 2011 9:11 pm

Imiona i nazwisko: Kamilla Angela Sinsiew
Pochodzenie: Norwegia
Wiek: 17 lat
Klasa: VI
Preferowany dom: Zdaję się na Miszcza
Czystość krwi: pół krwi
Status: bogaty
Wygląd:
Amalia Zinser
Kami jest szczupła, zgrabna i niewysoka. Właściwie, bardzo drobna z niej dziewczyna. Ma małe stopy, małe dłonie, szczupłe nogi. Pupa i piersi są trochę większe, niż proporcjonalne do jej ciała. Oczywiście, że jest atrakcyjna.
Blond włosy najczęściej luzem opadają na plecy. Są targane przez wiatr lub podskakują w rytm jej kroków. Zawsze ładnie pachną, są czyste i w lekkim nieładzie. Okalają jej delikatną, owalną twarz, której punktem centralnym są duże, zielone oczy, a reszty dopełniają zgrabny nosek i kształtne, ładnie wykrojone usta.
Chód Kamilli jest niechlujny i zazwyczaj powolny, ubiera się po swojemu, nie stroni od porwanych spodni i krzywo zapiętych koszul w kratę. Luźne podkoszulki i męskie bluzy także widnieją w jej garderobie.
Na twarzy zazwyczaj nie ma makijażu, czasem maźnie usta błyszczykiem, jednak tuszu do rzęs użyje zawsze. Uważa, że jest na tyle ładna, iż nie potrzebuje specyfików na twarzy. Zresztą, taka jest prawda.

Rodzina:
Nieznana, tak właściwie. Wychowywała się w przytułku gdzieś na północy kraju, rodziców nie pamięta, czasami gdzieś przez mgłę kojarzy siostrę, Madę, starszą pięć lat, która początkowo też się wychowywała z nią w sierocińcu. Zginęła – jak rodzice – w pożarze.

Charakter:
Kamilla ma raczej lekceważące podejście do życia, jest buntownicza i zadziorna… Jednak niewielu ludzi o tym wie, bo jest też małomówna. Nie, w żadnym wypadku nie jest skrytą, szarą myszką! Po prostu nie udziela odpowiedz na głupie pytania – a ludzie zadają jej takich mnóstwo, ponieważ wyznając tą zasadę wygląda czasem na nie do końca sprawną umysłowo. Jej buntowniczość opiera się właśnie na tym. Bez skrupułów ignoruje ludzi lub odpowiada im tak chamsko i bezczelnie, że zamykają się i w następstwie omijają ją szerokim łukiem.
Jest wielu ludzi zdolnych się nie z nią zaprzyjaźnić – najczęściej jednak nie zdają oni sobie z tego sprawy, lub po prostu nie chcą. Jest ona szczera, choć może nie do bólu, inteligentna, zabawna, często imprezuje. Najczęściej pogrążona w marzeniach, we własnym świecie, ale zawsze gotowa do udzielenia komuś pomocy w każdy możliwy sposób. Dlatego też jest świetnym materiałem na przyjaciółkę. Ludzie jednak tego nie dostrzegają,. Widzą w niej wiecznie nieogarniętą, przymuloną, dziwnie spokojną dziwaczkę.
Pomimo wszystko jest jednak silną kobietą. Nie da sobie w kaszę dmuchać, nie omota jej pierwszy lepszy dupek, który chce ją tylko wykorzystać, nie pójdzie na ustępstwa żadnej lafiryndzie, która myśli, że jest pępkiem świata i może wszystkimi rządzić. Owszem, ma parę słabości, ale nikt o nich nie wie. Czuje się czasem samotna, jak najbardziej, a i zadaje się bardziej z chłopakami – jako kumplami, żeby z nimi imprezować. A szaleć naprawdę umie! Chłopcy ci traktują ją głównie jak młodszą siostrę, koleżankę – szczególnie przez jej wzrost i rozrywkowość. Tak, dobra kumpela do zabawy, a że zawsze po alkoholu jej odbija… Cóż, wtedy to oni zbierają jej ubrania i zdejmują siłą ze stołu, na przykład.
Dziewczyny jednak tego nie rozumieją. Starają się sprawiać wrażenie, iż mają ją w głębokim poważaniu, ale Kami wie, że tak naprawdę jej zazdroszczą i… Trochę się jej boją. W tym kumpelstwie widzą konkurencję, a to jest chyba najśmieszniejsze ze wszystkiego.

Historia:
Kobieta spieszyła się dziś wyjątkowo. Była spóźniona do pracy już pięć minut, a do przejścia został jej jeszcze spory kawałek drogi. Była ostatnio dziwnie roztargniona, nie zdarzyło jej się coś takiego odkąd pamiętała. Mijając jeden z publicznych śmietników usłyszała dochodzące z niego miauczenie, piszczenie… Może to kot? Nie przejęła się tym zbytnio, nawet nie przystanęła, jednak gdy kawałek dalej dotarło do niej, iż mógł to być płacz dziecka – zawróciła. Zajrzała do śmietnika, była pewna, że nikt jej nie zobaczy, gdyż był wczesny ranek, o tej porze roku było jeszcze ciemno. Po ulicach szwendali się jedynie nieliczni bezdomni. Rzeczywiście! Ujrzała tam malutkie dziecko, nie niemowlę, mogło mieć niewiele mniej niż roczek. Zawinięte było w szary, brudny, ale dość ciepły kocyk.
Kobieta wzięła je na ręce i uspokajać je ruszyła dalej przed siebie. Do sierocińca było jej całkiem po drodze – właściwie była tam jedną z opiekunek. Cóż, przynajmniej ma wymówkę usprawiedliwiającą jej spóźnienie.
Nie mogła wiedzieć, że dziewczynka, którą niesie właśnie na rękach, została osierocona około dwóch tygodni temu a ciotka, która miała się nią zajmować przez trzy dni, kiedy jej rodzice wyjechali, miała dość ciągłego płaczu dziecka. Nie mogła wiedzieć, że kilka godzin później ktoś przyprowadzi na komisariat dziewczynkę, która jest siostrą właśnie tej małej. Nie mogła też wiedzieć, że trzyma na rękach dziecko, które jest całkiem inne od pozostałych w sierocińcu! Które będzie szykanowane przez inne dzieci ze względu na specjalne, nadprzyrodzone wręcz umiejętności, które posiada…
*****
Dzieci szły zgodnie parami po lewej stronie drogi leśnej. Na samym końcu powłóczyła nogami mała, drobna blondynka i obserwowała z zaciekawieniem swoje dłonie. Dziewczyna przed nią odwróciła się i zwolniła kroku tak, aby zrównać się z tamtą.
- Co robisz? – spytała zaciekawiona. A zainteresowały ją cichutkie odgłosy przypominające delikatny szum wody.
- Spójrz. – Blondynka wysunęła rękę, na której leżał szary, owalny kamień. Nagle zaczął on zmieniać barwy na zielony, fioletowy, czerwony, niebieski, różowy, żółty… Mienił się jak tęcza, raz był błyszczący, raz matowy, raz chropowaty, zaraz potem w wypukłe kolorowe wzory. Koleżanka patrzyła chwilę oniemiała, po czym z wrzaskiem pobiegła przed siebie. Przetrącała pozostałe dzieci, wpadła na opiekunkę.
- Wariatka! Sinsiew wariatka! – Zrobiło się zamieszanie. Dziewczyna nie potrafiła dokładnie określić tego, co widziała, dlatego wychowawcy zostawili sprawę w spokoju. Ale dzieci to podłapały. Wszyscy wiedzieli, że Kamilla jest dziwna. Dlatego „Wariatka Sinsiew” bardzo dobrze przyjęło się wśród nich.
*****
Blondynka szła z torbą na ramieniu do świetlicy w sierocińcu. Miała zamiar poczytać książkę, w spokoju, zanim pomieszczenie zaludni się dzieciakami kilka lat młodszymi od niej. Nagle poczuła dłoń na swoich ustach i rękę łapiącą ją za brzuch. Zaskoczona otworzyła szerzej oczy, zaczęła się szamotać, jednak druga osoba pomogła pierwszej wciągnąć dziewczynę do ciemnego schowka na miotły i natychmiast zamknęła drzwi. Ręce napastnika rozluźniły uchwyt, światło latarki zaświeciło dziewczynie prosto w oczy.
- Posiedzisz tu grzecznie przez jakiś czas, nie, wariatko? – rozległ się znajomy głos. Był to jeden ze starszych chłopaków w sierocińcu. Obok rozległ się cichy chichot.
- Mamy cię dość. Może nikt cię tu nie znajdzie? – Chłopak też się roześmiał. Kamilla była przerażona, stała nieruchomo, jednak na jej twarzy malowały się spokój i zdeterminowanie. Latarka mignęła kilka razy, po czym zgasła, a w ciemności rozległ się cichy jęk bólu.
- Co Ty robisz, nie bij mnie tą latarkę! – odezwał się drugi chłopak, który do tej pory tylko się śmiał.
- Przed chwilą wyrwałeś mi ją z rąk, idioto! – Warknął ten drugi, po czym, również syknął z bólu. Dziewczyna usłyszała tylko szamotaninę, miotły opadające na ziemię, trzasko, coś osuwającego się po ścianie. Wyciągnęła rękę przed siebie, otworzyła drzwi, wyszła, zamknęła je za sobą, przekręciła klucz, który tkwił w drzwiach i odeszła szybkim krokiem w stronę świetlicy.
*****
Dziewczyna ostrożnie otworzyła drzwi uruchamiając tym ciche dzwoneczki i weszła do sklepu. Rozglądając się uważnie i nieco podejrzliwie wokół siebie podeszła do lady. Między półkami pełnymi małych, podłużnych pudełeczek przemykał mężczyzna, dość niskiego wzrostu, z przerzedzonymi, białymi włosami lśniącymi na czubku głowy. Ujrzawszy dziewczynę podbiegł do lady u lekko jej się ukłonił.
- Czym mogę służyć?
- Ja… Chciałabym kupić u pana różdżkę… - zaczęła niepewnym głosem. Cały ten świat tak ją zadziwiał. Ludzie byli tacy mili, podobni w jakimś sensie do niej, po prostu traktowali ja normalnie, nie jak wariatkę.
- A tak… Kamilla. Pamiętam Twoją matkę, Sofię, jakby była tu wczoraj! Jesteś do niej bardzo podobna… Hmm… Zaczekaj tu chwilę. – mruknął i znów zniknął pomiędzy półkami. Po chwili wrócił z kilkoma takimi pudełkami. Położył je na ladzie, otworzył pierwszy i wyjął z niej różdżkę. Wręczył ją dziewczynie i zastygł w oczekiwaniu. Kami zerkała niezdecydowanie to na niego, to na przedmiot trzymany w dłoni.
- No, machnij.
Dziewczyna wypełniła posłusznie polecenie mężczyzny. Wazon z kwiatami stojący na stoliku w rogu obok drzwi wejściowych wyleciał kilka metrów w górę i rozpadł się w hukiem na kwałaki. Blondynka ze strachem odłożyła różdżkę na ladę.
- Och, nic się niestało! – mężczyzna uśmiechnął się do niej. Wziął różdżkę, schował ją i otworzył kolejne pudełko. Jak przedtem dziewczynka machnęła różdżką, a krzesło stojące pomiędzy półkami trzasnęło i złamało się wpół.
- No dobrze. To może ta. – mężczyzna otworzył kolejne pudełko. Wyjął różdżkę i delikatnie zważył ja w dłoniach. Musnął ją opuszkami palców i wręczył dziewczynie. Ta ponownie machnęła. Tym razem z końca różdżki trysnęło żółtawe światło, a Kamilla uniosła kilka centymetrów nad ziemię, po czym znów opadła na nią i wszystko znów było jak przedtem.
- Zaiste interesujące – mruknął pod nosem staruszek i zaczął pakować różdżkę z powrotem do pudełka. – Cis i włókno ze skrzydła nietoperza… Oj, czeka Cię ciekawa przyszłość… Uważaj na siebie. Idą złe czasy, a twoja różdżka jest stworzona do dużych rzeczy. – Wręczył jej pudełko. Kamilla położyła na ladzie kilka monet. – A teraz uciekaj. No, już!

Przedmioty: [trzy starczą] Transmutacja, Czarna Magia, Eliksiry
Różdżka: Cis, 9,5 cala, dość giętka, włókno ze skrzydła nietoperza
Ciekawostki:
* bogin: Ciało jej poparzonej siostry.
* patronus: Paw
* inne:
- ma słabość do niegrzecznych chłopców, takich nieuczesanych z papierosem w ustach
- na karku ma mały tatuaż w kształcie motyla
- od czasu do czasu popala szałwię
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelina van Wyngarden
Uczennica
avatar

Liczba postów : 116
Join date : 28/04/2011
Age : 24

PisanieTemat: Re: Kamilla Sinsiew   Nie Lip 17, 2011 9:44 pm

akceptuję.

________________________
"gdzie możemy uciec, gdy koszmar idzie naszym śladem ?"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Kamilla Sinsiew
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Durmstrang Institute ::  :: Uczniowie :: Dziewczęta-
Skocz do: