Durmstrang Institute


 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Pilnie poszukujemy kadry szkoły! Uczniowie którzy nie mają dormitorium proszeni sa o wysłanie PW do Mistrza Gry lub Vivian Foss oficjalnie forum zostaje na nowo otwarte. Turniej odbędzie się dopiero kiedy uzbierają sie wszystkie drużyny!

Share | 
 

 Vilhelm Jacobson

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Vilhelm Jacobson
Prefekt
avatar

Liczba postów : 3
Join date : 12/05/2011

PisanieTemat: Vilhelm Jacobson   Czw Maj 12, 2011 6:52 pm

Imiona i nazwisko: Vilhelm Kimmo Jacobson
Pochodzenie: Hafnarfjörður, Islandia
Wiek: 17 lat
Klasa: VII
Preferowany dom: Mare
Czystość krwi: czysta

Wygląd:



Jérémy Kapone

Gdyby rzucić na Vilhelma przelotnym spojrzeniem, można by stwierdzić, że to uczeń, jak każdy inny. Mimo swych stu osiemdziesięciu pięciu centymetrów wzrostu, nigdy się nie garbi, zawsze utrzymując prostą, dumną postawę. Szerokie, choć wątłe ramiona nie przyzwyczajone są do ciężkiej pracy, lecz z pewnością udźwignie swój zapchany potężnymi woluminami kufer, tudzież pomoże przestawić szafkę w czytelni, gdy bibliotekarka zapomni użyć ku temu magii. Długie palce silnych dłoni są niesamowicie zwinne, wyćwiczone przy długich i częstych naukach grania na instrumentach. Chudy w pasie zdaje się zaraz złamać, gdy nie ma na sobie nic, poza koszulą. Raczej wątły i drobny, nie bierze swych rozmiarów za słabość, a raczej podkreśla wyższość umysłu nad siłą fizyczną. Porusza się z gracją, jakby bardziej płynął, sunął korytarzami, niż dotykał stopami kamiennej posadzki. Na każdym kroku pragnie zaznaczyć są indywidualność, dodając jakiś istotny element do stroju. Przeważnie jest to niebiesko-żółta chustka złożona z pedantyczną idealnością i wciśnięta w kieszonkę kamizelki szkolnego mundurka, gdyż właśnie te kolory w ostatnich chwilach swego życia przybrał ulubiony bohater literacki Jacobsona, Werter.
Również jego fryzura stylizowana jest na artystyczny nieład. Przydługie brązowe włosy za pomocą kilku zaklęć w mgnieniu oka zmieniają się z ulizanej czapy w pozornie zburzoną czuprynę, której nie da się zniszczyć ani wiatrem, ani deszczem. Cóż, nauka z pewnością w jego przypadku nie poszła w las, gdyż szczecina chłopaka często bywa punktem zaczepienia w rozmowach z innymi adeptami Durmstrangu. Błękitne tęczówki o granatowych obwódkach błyszczą zawsze wtedy, gdy Vilhelm opowiada o czymś z charakterystyczna na siebie pasją. Lubi wtedy dużo i żywo gestykulować, mimo mylnego wrażenia flegmatyka, jakie sprawia. Często się uśmiecha, choć jest to raczej lekkie uniesienie kącików ust przy wsłuchiwaniu się w utwór, który w danej chwili gra. W żartach śmieje się dźwięcznie, ukazując wszystkim swe perliście białe zęby. Podczas poważnych rozmów przybiera zwykle chłodną postawę wyprostowanych pleców, kamienną twarz, a dopiero kiedy ktoś mu się zwierza, potrafi idealnie pocieszyć, łączyć się w bólu, czy też zapłakać. W takich momentach obejmuje czule drugą osobę, chcąc dać jej ciepła, którego w danej chwili sam by oczekiwał.

Rodzina:
Kimmo Jacobson, ojciec chłopca nigdy nie miał z synem dobrego kontaktu. Podstarzały już aptekarz wydawał sporo pieniędzy na prywatną edukację jedynaka, byle tylko nie musieć się nim zajmować. Nigdy nie kochał jego matki, a Vilhelm to owoc przypadkowego, namiętnego uniesienia; zrezygnował z rodzinnego majątku, by zgodnie ze swą dumą i sumieniem pomóc Anji.
Anja Jakobson - Raskolnikowa, matka Vilhelma, pospolita "dama" do towarzystwa, niegdyś oddajaca się za pieniądze, zakochała się w wędrownym aptekarzu i urodziła mu syna, umierając przy porodzie.

Charakter:
Chcąc określić panicza Jacobson jednym słowem, z całą pewnością byłoby nim 'romantyk'. Vilhelm urodził się w złym miejscu i o niewłaściwym czasie, gdyż winien trafić do Germanii dwieście lat wstecz, przez co wielu uważa, że jest nie z tego świata.
Idealista o wielkim sercu, głoszący pokój na świecie, zjednoczenie Skandynawii i ponadczasowe życie. Jest bohaterem o niezwykłej skali wrażliwości i odczuwania. Potrafi znaleźć się na miejscu każdej osoby, lecz nigdy nie umiał zrozumieć pasji, z jaką niektórzy ludzie gnębią innych. jest zdecydowanym zwolennikiem teorii Fredricha Schellinga. Wierzy w duchowość natury, będąc zakochanym w przyrodzie. Uwielbia zaszywać się w odludnych miejscach szczególnie upodobawszy sobie labirynt i jego aspartamowe krzewy, których co grubsze gałązki zwykł odcinać w jakże haniebnym akcie wandalizmu i rzeźbić w nich finezyjne kształty. Uwielbia również magiczne stworzenia, głownie te nieuchwytnie żyjące w lesie. Sam posiada białą sowę, Arthemidę, którą bez wzajemności darzy wielkim uczuciem, oraz pufka imieniem Gottfried, którego kolor futerka często zmienia z szarego na różne barwy tęczy. Ma również dobrą rękę do dzieci. Gdy jego nauczycielka fortepianu, madame Madlene, zapraszała go do siebie na lekcje, z zapałem bawił i opiekował się jej piątką małych pociech. Sam w przyszłości chciałby mieć ich kilkoro, pokazać piękno niszczejącego świata i zaszczepić w nich pasję do naprawiania ludzkiego zła.
Melancholik, często nie wie, czego chce, lecz nie obwinia innych za swoje niepowodzenia, uważając tylko siebie za głównego ich sprawcę. Ucieka w miejsca odosobnione ze swoją lutnią i Gottfriedem, śpiewając łzawe pieśni, do których sam piesze nędzne teksty. Może i ma talent do grania, śpiewa basem-barytonem lirycznym, to jednak jego teksty są przeciętne, żeby nie powiedzieć okropne. Potrafi natomiast śmiać się i żartować, często miewa dobry humor, zwłaszcza wtedy, gdy jego krew szybciej przepływa przez żyły, a serce przepełnia niewiadoma radość.
Radość ta zaś związana z przeżywaniem ogromnych namiętności. Chłopak ma niesamowicie głębokie serce i szybko się zakochuje, a wtedy cały świat zewnętrzny dla niego znika, a jedynym, na co zwraca uwagę Jacobson, jest jego obiekt westchnień. Mimo tak wielkiej kochliwości "od pierwszego wejrzenia", to wszystko rozgrywa się w wymiarze platonicznym. Kiedy jednak zdecyduje się przerwać milczenie i wyjawić, co czuje, jest zwykle odrzucany, a że nie potrafi walczyć o swoją miłość, zamyka się na wszystko i wszystkich.
W najcięższych dla siebie momentach ucieka tam, gdzie nikt go nie znajdzie. Zamknięty w czterech ścianach pokoju sypialnianego parzy sobie napar z liści rośliny, którą hoduje w szafie, a wtedy w przeciągu pół godziny wszystko nabiera lepszych barw. Niestety, jedynie na godzinę... Współlokatorom nie mówił, że jest uzależniony od kokainy, twierdząc, że to magiczna roślina, którą przepisał mu Uzdrowiciel na humory.
Wobec nielicznych przyjaciół i jakże licznych znajomych jest zawsze ciepłym i otwartym, gotowym do poświęceń spowiednikiem. Zawsze stawia dobro innych ponad swoje własne, utożsamia się z ich radością i smutkiem. Nie lubi mówić o swoich sprawach. Gdy ktoś pyta o jego życie, to albo jest naiwny, albo go nie zna, albowiem Vilhelm tworzy wokół siebie twierdzę nie do zdobycia, zamykając się w swoim wnętrzu. Cierpiący na Weltschmerz często myśli o samobójstwie, głownie wtedy, kiedy narkotyk przestaje działać.
Tyle się mówi o czystości krwi, a jak na to patrzy panicz Jacobson? Raczej nie obchodzi go to, czy dana osoba miała w rodzinie jakiegoś mugola, czy sama jest szlamą. Nigdy nie pyta o krew, bo uważa, że jeśli ktoś ma coś do powiedzenia, to niech mówi, bez względu na czystokrwistość.

Historia postaci:
Rosja zasnuta była biała pierzyną, zewsząd wiały porywiste wiatry, targając wędrującymi po wioskach ludźmi, próbującymi jak najdalej odsunąć swe młodociane dziatki od żądnej krwi wojny. Anja Raskolnikowa, młoda, jasnowłosa kobieta bez zasad, prowadzająca się z mężczyznami dla pieniędzy na nowe, wystawne stroje, nie była osobą szanowaną w miejscu, gdzie przyszło jej mieszkać. Przejezdni goście odwiedzali ją w jej mieszkaniu, za poleceniem innych klientów. W niewielkiej wiosce u podnóża Uralu miała lichą opinię, krążyły o jej osobie różne haniebne plotki, które zresztą nie były dalekie od prawdy. Któregoś dnia jednak słuch o niej zaginął. Ludzie mówią, że zmarła na syfilis, lub wojsko ją wzięło, lecz prawda była zupełnie inna. Odwiedzona pewnym razem przez tajemniczego Islandczyka, zakochała się w nim bezgranicznie. Ten jednak nie mógł, czy też nie chciał jej wziąć za swoją, twierdząc, że nie pozwala mu siła wyższa. Anja zaś nie należała do kobiet godzących się z zawodem miłosnym i zdecydowała się "ratować" swój nierozpoczęty związek z Islandczykiem. Pechem dla mężczyzny był fakt, iż nie mógł wywinąć się od związku przez dziecko, w które wrobiła go Rosjanka, a że panicz Jacobson, gdyż tak nazywał się ów mężczyzna, był człowiekiem z natury obowiązkowym, także pannę Raskolnikową pod swoje skrzydła przyjął. Nie zapomniawszy wspomnieć o łączących ich również umiejętnościach magicznych, oboje dzięki teleportacji znaleźli się w rodzinnym dla mężczyzny Hafnarfjörður. Tam Anja zderzyła się z zupełnie innym światem. Chłodna arystokracja źle przyjęła przyszłą małżonkę Kimmo i wciąż robiła jej na złość, ganiąc i poniżając na każdym kroku. Załamana Raskolnikowa męczyła się długo z barierą językową i bólami związanymi z ciążą, aż w końcu się zbuntowała i postawiła ukochanemu ultimatum - albo ona, albo rodzina. Rozdarty mężczyzna między tradycją rodzinną a moralnością, zdecydował się zostać z kobietą. Nie wiodło im się zbyt dobrze, bo interes "Słoninkowa zmarszczka" - apteka Kimmo, był średnio opłacalny. W końcu pewnego chłodnego, styczniowego dnia (konkretniej drugiego stycznia tysiąc dziewięćset czterdziestego drugiego roku) narodził się długo oczekiwany Vilhelm, Anja jednak nie dotrwała do końca porodu, a chłopca wydostano chirurgicznie. Zrezygnowany Kimmo, straciwszy niedoszłą żonę, próbował na powrót wkupić się w łaski rodziny, lecz ci odwrócili się od niego, jak on zrobił to kilka miesięcy wcześniej. Przez pierwsze lata życia Vilhelma nie widywał on ojca, gdyż zajęty był on zarabianiem pieniędzy i pomaganiem rannym wojskom skandynawskim. Piastowany i uczony przez opiekunki do ósmego roku życia, uwrażliwiał się na ponadczasowe piękno. Nauczył się czytać i pisać w wieku lat czterech. Marie, jedna z opiekunek, zapalona skrzypaczka przelała na swojego podopiecznego miłość do muzyki. Z wrodzonym słuchem absolutnym szybko opanował skrzypce, fortepian, flet i lutnię, choć najbardziej ukochał tą ostatnią. Zmęczony życiem Kimmo nie potrafił wbić synowi ducha walki i męskości, jakiej w tych czasach oczekiwano od mężczyzn. Zakochany w muzyce, literaturze i wolnej Skandynawii wszedł w szeregi Durmstrangu. Naukę rozpoczął dość przeciętnie, boleśnie zderzając się z panującymi w szkole hałasem i tłumem. Z reguły samotnik, stopniowo zaczął przekonywać się do ludzi, a nawet z nimi zaprzyjaźniać. Obecnie uczy się w miarę dobrze, ale swą przyszłość wiąże z muzyką lub literaturą. Aktualnie czeka go jeszcze rok nauki w szkole, gdzie często budzi kontrowersje swoją osobą, niecodziennym spojrzeniem na świat.

Przedmioty: eliksiry, astronomia, obrona przed czarną magią, historia magii, zielarstwo, sztuka, zaklęcia i uroki, starożytne runy, opieka nad magicznymi stworzeniami
Różdżka: cis, 14 cali, rdzeń włos z głowy wili
Ciekawostki:
* bogin: wąż
* patronus: jednorożec
* inne: uzależniony od kokainy, kawy i platonicznych miłości

Durmstrang Institute


Ostatnio zmieniony przez Vilhelm Jacobson dnia Sob Maj 14, 2011 9:08 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivian Foss
Prefekt
avatar

Liczba postów : 286
Join date : 19/04/2011

PisanieTemat: Re: Vilhelm Jacobson   Czw Maj 12, 2011 6:55 pm

Akceptuje, tylko uzupełnij wszystko ^^

________________________
Whatever women do they must do twice as well as men to be thought half as good. Luckily, this is not difficult.



Vivian Foss // 16 lat // Prefet Aer // Metamorfomag // Relacje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Vilhelm Jacobson
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Durmstrang Institute ::  :: Uczniowie :: Chłopcy-
Skocz do: